Zajrzyj do Nowej Huty 2018 Kajakiem

Zajrzyj do Nowej Huty 2018 to inicjatywa, która od dekady wpisuje się w kalendarz kulturalnych imprez nowohuckich, a w jej organizację zaangażowanych jest kilkadziesiąt instytucji z Nowej Huty.

W tym roku, już po raz dziesiąty, małych i dużych, nowohucian i krakowian, zapraszamy na wspólne odkrywanie nowohuckich tajemnic i przemierzania tej młodej, lecz bogatej w dziedzictwo historyczne, części Krakowa. Tegoroczne Zajrzyj do Nowej Huty 2018 odbędzie się w dniach 22–23 września.

Zajrzyj do Nowej Huty 2018 plakat
Zajrzyj do Nowej Huty 2018 plakat

Przez dwa dni, wspólnie z przewodnikami i pasjonatami Nowej Huty będziemy poznawać najmłodszą dzielnicę Krakowa przemierzając ją wzdłuż i wszerz na piechotę, w autobusie i podczas gier miejskich. Swoje drzwi otworzą Wam muzea, wielkie zakłady pracy, kościoły i teatry. Poznamy tajemnice dworów i pałaców należących przed wiekami do tak znanych rodów jak Braniccy, Wodziccy, Czartoryscy czy Kirchmayerowie. Coś dla siebie znajdą miłośnicy zabytków archeologicznych, literatury, pokazów artystycznych.

Nie zabraknie atrakcji dla najmłodszych. Muzeum PRL-u przygotowało dla nich warsztaty plastyczne Postaci z bajek odwiedzają Nową Hutę, podczas których  dzieci poznają założenie urbanistyczne Nowej Huty, a następnie własnoręcznie wykonanymi postaciami z peerelowskich bajek będą „zasiedlały” przestrzeń najstarszych osiedli. Ponadto najmłodsi będą mogli wziąć udział w quizie Zajrzyj do Muzeum PRL-u, rozwiązywanego w trakcie zwiedzania muzeum.

W tym roku będziemy mogli poznać Bieńczyce i Mistrzejowice, przespacerować się ulicą Bulwarową, poznać miejsca ludzkich tragedii podczas II wojny światowej, wybrać się z Maciejem Miezianem w podróż Przez pustynię i puszczę do Mordoru. Zobaczymy, jak od środka wygląda praca i funkcjonowanie ArcelorMittal Poland SA Oddział w Krakowie i Oczyszczalni Ścieków „Kujawy”, a nawet zostać fotografem Nowej Huty!


Zajrzyj do Nowej Huty 2018 Kajakiem!

Zapraszamy na wyjątkowe zwiedzanie Nowej Huty – Spływ Kajakowy Dłubnią!

Niedziela 23 września

9.00–11.00/12.00 – spływ kajakowy w Nowej Hucie rzeką Dłubnią. Start sprzed placu zabaw dla dzieci nad Zalewem Nowohuckim.

Zobacz Nową Hutę w zupełnie niecodzienny sposób – z wysokości kajaka!

Zapraszamy na spływ kajakowy wyjątkową nowohucką rzeką Dłubnią. Mimo że przepływa ona przez centrum Nowej Huty, nadal posiada wyjątkowe naturalne walory: liczne przewężenia, spadki i przeszkody dodają smaku całej wyprawie, a przy tym jest ona bezpieczna również dla rodzin z dziećmi. Spływ Dłubnią jest prawdziwą przygodą. Rozpoczynamy znad Zalewu Nowohuckiego. Tutaj po szkoleniu i informacjach dotyczących bezpieczeństwa wodujemy kajaki i spływamy rzeką aż do Wisły. Wszystkie kajaki są 2-osobowe. Wśród kajaków posiadamy również specjalne siedziska dla dzieci 4–7 lat i na zapytanie udostępniamy dodatkowe miejsce w kajaku 2+1 (na odpowiedzialność rodziców). Zapewniamy transport uczestników na miejsce startu (w pierwszej kolejności kierowcy i osoby bez samochodu). Czas trwania ok. 2–3 godz.

Kontakt: ola@ecotravel.pl, tel. 12 6813692.

Cena: 50 zł od osoby, dziecko w wieku 2–5 lat w kajaku jako 3 os. – gratis.


Pozostałe wydarzenia w ramach akcji Zajrzyj do Nowej Huty 2018 dostępne na stronie Nowa Huta Travel

Czy dam sobie radę na spływie kajakowym Dłubnią?

Czy dam sobie radę na spływie kajakowym Dłubnią? To pytanie zadaje sobie każdy chcący rozpocząć przygodę z kajakami w Nowej Hucie.

Jeśli jeszcze zastanawiacie się nad tym czy Dłubnia jest rzeką, z którą poradzicie sobie na spływie kajakowym zapraszamy Was do lektury, którą otrzymaliśmy od Piotra, jednego z uczestników spływu.
„Muszę przyznać, że niemałym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie tego, co do zaoferowania ma Dłubnia na swoim ostatnim odcinku. Wiadomo, jakie są stereotypy o takich miejskich rzeczkach – ot, kolejny nieciekawy, nudnawy, zapomniany ciek. A w dodatku w środku wielkiego miasta. Pewnie uregulowany i nudny. A tu? No Proszę, proszę!”
Dłubnia na odcinku, którym przyjdzie nam spłynąć, to taki przekrój polskich rzek w pigułce. Bynajmniej nie płyniemy w otoczeniu zurbanizowanej infrastruktury miejskiej – wręcz przeciwnie – niemal przez cały czas (abstrahując od mijanych mostów) – otoczeni jesteśmy drzewami i zielenią.
Ten miks natury i wpływu ludzkiego jest doskonałym poligonem i przyczynkiem do poznania, jak zachowują się w naturze typowo nasze rodzime rzeki.
Na około czterokilometrowym odcinku przyjdzie nam zmierzyć się zarówno z kamienistymi, jak i zarośniętymi brzegami, oczekiwać na nas będą przeprawy przez zawalone drzewa, paliki pod mostami (pozostałości po starych, drewnianych konstrukcjach), głazki i piaski, konieczne do omijania mielizny, a nawet – co prawda niewielkie, ale jednak – bystrza. Rzeka wije się w prawo i w lewo, często nie widać tego, co dzieje się za zakrętem. A dzieje się dużo – i to na tyle, że czasami również przewrotka może się zdarzyć.
Trzeba jednak zdecydowanie podkreślić, że spływany odcinek należy ocenić jako dość bezpieczny – przez przeważającą długość zabawy głębokość wody oscyluje w okolicach kolan i ud dorosłego człowieka.
Dłubnia daje duże możliwości edukacyjne co do nauki „czytania rzeki” i w konsekwencji – podnoszenia swoich umiejętności w omijaniu przeszkód kajakiem. Mnogość wyzwań i zróżnicowanie jej charakteru dają całkiem dobrą próbkę pozwalającą na zaznanie tego czym są spływy kajakowe i czego należy się po nich spodziewać. Świetna sprawa dla nowicjuszy przed decyzją o tym, czy interesować się dłuższą wyprawą.
Ale nie tylko nowicjusze będą zadowoleni. Dzięki temu, że odcinek nie jest szczególnie długi – spłynięcie całości zajmuje ok. 2 – 2,5 godziny + trochę czasu na inne okołoczynności – jest bardzo dobrą propozycją na interesujące spędzenie czasu bez blokowania całego dnia.
W sportowym duchu, bo trzeba powiedzieć głośno, że lenistwo na Dłubni zdecydowanie nie grozi. Wąska, zróżnicowana i kręta rzeka wymaga ciągłej uwagi, pracy i manewrowania. Nurt jest również bardzo zmienny – od szybkich odcinków aż do leniwego spotkania z Wisłą. Finiszujemy Królową polskich rzek i to pod prąd. Brzmi trudno, ale – nie taki diabeł straszny, jak go malują. A jak na końcu smakuje małe co nieco z grilla!
Podsumowując: Dłubnia na swym ostatnim odcinku to zaskakująca sportowa przygoda dla wszystkich – o idealnej długości i ze sporym walorem edukacyjnym. I to w samym środku miasta, na wyciągnięcie ręki. Pozazdrościć Krakowiakom! Do wioseł!
Autor: Piotr Sikora – parę rzek w życiu spłynął i widział.
Jakieś pytania? Wiosła w dłoń i do zobaczenia w kajaku!
#nowahuta #kajakinowahuta #nowahutatravel